Światowy Kongres Częstochowian

Logo Kongresu Częstochowian

strona główna

słowo Ojca Świętego

o kongresie

patronat

program kongresu

scenariusz otwarcia kongresu

uczestnicy

prasa o kongresie

galeria

listy

adresaci apelu

kontakt

wydawnictwo pokongresowe

częstochowa

Ludmiła Marjańska - poetka, publicystka


Wielce Szanowny Panie Prezydencie, który nas tu wszystkich zaprosiłeś, Ekscelencjo Księże Arcybiskupie, Wielebni Ojcowie Paulini oraz wszyscy dostojni goście Pierwszego Światowego Kongresu Częstochowian.

Nie będę kryła wzruszenia, z jakim zaczynam to przemówienie. Przed laty – jak wielu tu obecnych – opuściłam Częstochowę, aby mieszkać, pracować i studiować w Warszawie. Rodzinne wspomnienia nie pozwalają mi jednak zapomnieć o tym mieście, gdzie się urodziłam i żyłam przez dwadzieścia przeszło lat. Szczęśliwych, beztroskich lat przedwojennych i trudnych lat niemieckiej okupacji.

Rodzina mojego ojca, Ludwika Mężnickiego, pochodziła z Austro-Węgier, z miejscowości Nagy Beckereg. To dzięki Ojcom Paulinom przywędrował tu mój pradziad, Leopold Meznik, wychowanek Konserwatorium Wiedeńskiego, który do połowy dziewiętnastego stulecia prowadził jasnogórski zespół muzyczny i chóralny. Notatkę o tym znalazłam w artykule „Muzyka na Jasnej Górze” w przedwojennej publikacji „Ziemia Częstochowska”.

Z opowieści mojego ojca, adwokata Ludwika Mężnickiego, niezwykle przywiązanego do tradycji rodzinnej i do Częstochowy, wiem, że Leopold sprowadził tu swego brata, Karola, nazwisko Meznik został spolszczone i od tej pory rodzina Mężnickich zamieszkiwała w domu przy ulicy 7 Kamienic, na rogu ulicy św. Barbary. Powiem tylko jeszcze, że z tego właśnie domu szłam do ślubu w parafialnym kościele św. Barbary w lipcu 1945 roku i od tej pory noszę nazwisko Marjańska.

W pierwszym opublikowanym tomiku moich wierszy znajduję jeden poświęcony Częstochowie. Zacytuję z niego tylko dwie inwokacje:
 



Miasto dzieciństwa, z którym dziś

łączą mnie tylko groby bliskich (...)

Miasto młodości! Wraca znów

twój stary obraz w starej ramie

podmiejskich, zakurzonych dróg.

Jak cię powitam? Jakim ujrzę?
 


Te pytania zadaję sobie za każdym razem, gdy tu przyjeżdżam. Widzę dobrze znane ulice, nowe domy, zmiany, jakie zaszły tutaj w ciągu lat mojej nieobecności.

Czasem odwiedzam teatr, wspominając zaangażowanie, z jakim zajmował się mój ojciec, biorąc udział w pracach Komitetu Budowy Teatru. Pamiętam jednego z pierwszych jego dyrektorów, Iwo Galla i jego żonę Halinę, i występ Juliusza Osterwy w sztuce „Uciekła mi przepióreczka”. Czasem, choć rzadko, bywam i tutaj, na koncertach w gmachu Filharmonii, gdzie się dzisiaj spotykamy. Bywam także na spotkaniach z młodzieżą w gmachu mojego dawnego gimnazjum im. Juliusza Słowackiego przy Alei Kościuszki 8. Najczęściej wędruję jednak po cmentarzu św. Rocha, gdzie pochowani są moi przodkowie.

Bogu i Matce Boskiej Częstochowskiej dziękuję, że niemal w przeddzień moich osiemdziesiątych urodzin, mogę znowu być w rodzinnym mieście.

Myślę, że podziękowania należą się także inicjatorowi tego światowego spotkania, panu Prezydentowi Miasta, Tadeuszowi Wronie, który już w czasie swojej pierwszej kadencji wprowadził Częstochowę do Rady Europy, a także wszystkim jego współpracownikom i organizatorom. Staropolskie Bóg zapłać
 

Copyright Urząd Miasta Częstochowy '2003